Sauna. Świątynia którą regularnie
odwiedza mieszkaniec Finlandii. Miejsce służące ciału w filmie
dokumentalnym Bergala i Hotakainena staje się scenografią, na tle
której odbywa się proces hartu ducha. Ludzie są tutaj zupełnie
nadzy, nic nie zakrywa ich powierzchowności ale odkryte zostają
także ich wnętrza. Mężczyźni Finlandii
odkrywają przed nami historie swojego życia.
Dzielą się tym co intymne, niewidoczne. Tak jak gorące powietrze
sauny wydobywa z ciała pot i toksyny, tak reżyserzy wydobyli z
postaci opowieści, szczere, przejmujące, osobiste. Przejmujący
smutek budzący współczucie i nieforemne ciała zestawione z
zapierającymi dech w piersiach krajobrazami finlandzkiej natury i
pięknem ludzkiej duszy, zmagającej się z trudami codziennego
życia. To film niezwykły! I nie jest to to (jak zakładał
komentarz jednego z internautów) turpizm tylko naturalizm,
rzeczywistość odbita na nośniku, przepuszczona prze obiektyw
kamery, materializująca się przed nami na ekranie. Polej rozgrzane
kamienie wodą i pozwól parze otulić twoje marne, chorobliwe,
starzejące się ciało. Zatop się w ciepłej refleksji nad swoim
życiem. Zatrzymaj się na chwilę. Po co pędzić ku końcowi, jeśli
możesz iść powolnym spacerem. I nigdy ale to przenigdy nie
zapominaj i nie odwracaj się od swoich bliskich bo jesteś po
części, choćby najdrobniejszej z cząsteczek zbudowany z tego
samego materiału co oni. Żyjemy na tej samej planecie, a po śmierci
wszyscy zobaczymy to samo.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 4 kwietnia 2013
piątek, 29 marca 2013
Paul Thomas Anderson, "Mistrz" (2012)
Ostatni film Paula Thomasa Andersona obrazuje sposób
działania kultu i nie chodzi tu o samych scjentologów. Oni
stanowią jedynie przykład. Obserwujemy spotkanie dwojga ludzi.
Człowiek wrak – poważne problemy rodzinne, trauma po wojnie, brak
miłości, samotność, alkoholizm. Człowiek mistrz –
wykształcenie, władza, pieniądze, miłość, rodzina, uwielbienie.
Na tym polu odbywa się starcie tytanów sztuki gry aktorskiej –
Joaquin Phoenix kontra Philip Seymour Hoffman. Wybitni artyści
potwierdzają tutaj swoją pozycję w świecie wielkiego ekranu. To
dzieło jest kolejną ramą, w którą oprawiono ich talenty. Wróćmy
jednak do scenariusza. Człowiek słaby zostaje złowiony, staje się
zależny od osobnika silnego, pewnego siebie. Pozorne uleczenie
poprzez uzależnienie od stowarzyszenia staje się kolejnym powodem
rozdarcia głównego bohatera. Wcale nie przerywa walki, którą
prowadzi sam ze sobą. Podobna sytuacja ma miejsce wewnątrz sekty.
Arogancja i dominacja jej założyciela metody ogłupiania i
wpływania na psychikę ludzi, agresja z jaką "mistrz"
reaguje na wszelkie zarzuty i uwagi osób spoza kręgu ma swoje
odbicie w postaci granej przez Phoenixa (tę zależność doskonale oddaje powyższy plakat). Prócz gry aktorskiej
największe wrażenie zrobiły na mnie zdjęcia, za które
odpowiedzialny jest Mihai Malaimare (wcześniej "Młodość
stulatka" i "Tetro" Coppoli). Wizualnie ten film to
poezja i podróż w czasie do powojennej Ameryki – przepiękne
wnętrza, eleganckie stroje, złote fale włosów i kolorowe sukienki
pięknych kobiet, gładkie i pastelowe obrazy. Muzyką zajął się
Jonny Greenwood. Film się delikatnie dłuży i nie jest łatwy ale
zdecydowanie warto go zobaczyć Nie tylko ze względu na popisowe
role wspomnianych tuzów współczesnej kinematografii ale także ze
względu na wartościową treść, stronę wizualną i muzykę.
wtorek, 12 marca 2013
Krzysztof Zanussi, "Iluminacja" (1972)
Dzięki Akademii Polskiego Filmu zobaczyłem moim zdaniem jedno z najciekawszych dzieł polskiej kinematografii. Mowa tutaj o niezwykłym obrazie Krzysztofa Zanussiego pt. "Iluminacja". Swoją oryginalność zawdzięcza on podejściu do formy, która podporządkowana jest tutaj treści. Film przybiera więc postać eseju. "Iluminacja" to hybryda ruchomych obrazów, sylwa będąca refleksją na temat sensu życia ludzkiego. Wraz z głównym bohaterem (świetna postać Franciszka Retmana, stworzona przez operatora Stanisława Latałłę) szukamy odpowiedzi na fundamentalne pytania. Śledząc jego kroki wyruszamy w trudną ale momentami bardzo piękną podróż. Bo ten film to podróż, pełna niewygodnych pytań, podróż daleko wgłąb siebie. Poznanie to doświadczenie trudne ale i piękne. Dodatkowo okraszone muzyką Wojciecha Kilara skłania się bardziej w tę drugą stronę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

